Styl Skandynawski i Eko
Rozdział: Styl Skandynawski i Eko
Według badań przeprowadzonych przez Instytut Badań nad Szczęściem w Kopenhadze, osoby mieszkające w minimalistycznie urządzonych przestrzeniach, deklarują wyższy poziom poczucia kontroli nad swoim życiem. To fascynujące, prawda? Bo czyż nie na tym polega współczesny skandynawski sen? Nie o samym, ascetycznym pięknie białych ścian i drewnianych podłóg, ale o odzyskaniu sprawczości w świecie, który próbuje nas przytłoczyć. Przestrzeń staje się ramą dla naszego spokoju.
Tylko czy nie zapędzamy się czasem w ślepy zaułek? Czy ślepe podążanie za estetyką Hygge nie przeradza się w kolejny rodzaj konsumpcjonizmu, tym razem pod szyldem ekologii i „slow life”? Bo spójrzmy prawdzie w oczy: ileż to razy widzieliśmy zdjęcia idealnych, skandynawskich wnętrz, które krzyczą: „Kupiłem to wszystko, żeby być szczęśliwym!” A przecież prawdziwa esencja skandynawskiego designu tkwi w jego pragmatyzmie, w poszukiwaniu rozwiązań, które są nie tylko piękne, ale przede wszystkim funkcjonalne i trwałe.
I tu wkracza element „eko”. Bo co z tego, że nasze meble mają proste linie i stonowane kolory, jeśli zostały wyprodukowane w fabryce, która zatruwa środowisko? Matowa faktura nie tylko ukrywa odciski palców, ale też – przy odpowiednim procesie produkcji – minimalizuje zużycie szkodliwych lakierów. Prawdziwa ekologia to nie tylko wybór naturalnych materiałów, ale przede wszystkim świadomość całego cyklu życia produktu. Zastanówmy się więc, zanim bezmyślnie dodamy do koszyka kolejną lnianą poszewkę.
Prawdziwy skandynawski dom to nie katalogowy pokaz „czystych linii”, ale przestrzeń, w której czujemy się sobą, w której otaczają nas przedmioty, które mają dla nas znaczenie, które opowiadają naszą historię. Przestrzeń, w której minimalizm nie jest celem samym w sobie, ale narzędziem do budowania lepszego, bardziej świadomego życia.
Pytania o: Styl Skandynawski i Eko
Według badań przeprowadzonych przez Instytut Badań nad Szczęściem w Kopenhadze, osoby mieszkające w minimalistycznie urządzonych przestrzeniach, deklarują wyższy poziom poczucia kontroli nad swoim życiem. To fascynujące, prawda? Bo czyż nie na tym polega współczesny skandynawski sen? Nie o samym, ascetycznym pięknie białych ścian i drewnianych podłóg, ale o odzyskaniu sprawczości w świecie, który próbuje nas przytłoczyć. Przestrzeń staje się ramą dla naszego spokoju.
Tylko czy nie zapędzamy się czasem w ślepy zaułek? Czy ślepe podążanie za estetyką Hygge nie przeradza się w kolejny rodzaj konsumpcjonizmu, tym razem pod szyldem ekologii i „slow life”? Bo spójrzmy prawdzie w oczy: ileż to razy widzieliśmy zdjęcia idealnych, skandynawskich wnętrz, które krzyczą: „Kupiłem to wszystko, żeby być szczęśliwym!” A przecież prawdziwa esencja skandynawskiego designu tkwi w jego pragmatyzmie, w poszukiwaniu rozwiązań, które są nie tylko piękne, ale przede wszystkim funkcjonalne i trwałe.
I tu wkracza element „eko”. Bo co z tego, że nasze meble mają proste linie i stonowane kolory, jeśli zostały wyprodukowane w fabryce, która zatruwa środowisko? Matowa faktura nie tylko ukrywa odciski palców, ale też – przy odpowiednim procesie produkcji – minimalizuje zużycie szkodliwych lakierów. Prawdziwa ekologia to nie tylko wybór naturalnych materiałów, ale przede wszystkim świadomość całego cyklu życia produktu. Zastanówmy się więc, zanim bezmyślnie dodamy do koszyka kolejną lnianą poszewkę.
Prawdziwy skandynawski dom to nie katalogowy pokaz „czystych linii”, ale przestrzeń, w której czujemy się sobą, w której otaczają nas przedmioty, które mają dla nas znaczenie, które opowiadają naszą historię. Przestrzeń, w której minimalizm nie jest celem samym w sobie, ale narzędziem do budowania lepszego, bardziej świadomego życia.